a kobiety?

To nie jest blog tylko dla facetów


Czerpania przyjemności z gotowania nauczyłem się od wspaniałych kobiet. Najpierw od mojej mamy, która w sprawach kulinarnych jest absolutną wyrocznią. To ona powinna prowadzić blog :) Z moją żoną uczyliśmy się kuchni razem, od podstaw, a że jest ona wegetarianką, uczyliśmy się też przy okazji kombinowania, kreowania i szukania kuchennych kompromisów. Pierwszy falafel zrobiła specjalnie dla mnie, do ugniecenia ciecierzycy używając... wyciskarki do czosnku - bo na studenckim mieszkaniu żadnego lepszego sprzętu nie było. Dziś jest niedoścignioną wymyślaczką nowych kombinacji smaków. Moja teściowa jest kulinarnym ekspertem i nie tylko cudnie gotuje, ale też uczy fachu kolejne pokolenia kucharzy. Moja babcia zawsze ciężko pracowała, gotując dla wielkiej rodziny z tego, czego dostarczyło jej gospodarstwo. Smaki domowego chleba posypanego grubą solą, posmarowanego świeżo ubitym masłem, z młodą rzodkiewką albo uwędzoną dopiero co wiejską kiełbasą, smaki rosołu z zagrodowej kury z domowym makaronem czy drożdżowego placka z rabarbarem i kruszonką, zawsze będą dla mnie smakami najpiękniejszymi i najważniejszymi. Last, but not least, moja siostra - arcymistrzyni wypieków, która potrafi też zrobić doskonałe sushi.

Więc to, że adresuję moje wpisy do facetów, to nie seksizm tylko przejaw pokory. 

Drogie Czytelniczki, nie obruszajcie się na rodzaj męski używany we wpisach. Facet stojący przy garach to nie próba udowadniania czegokolwiek, tylko dowartościowania - przez pokolenia uważaliśmy, że gotowanie to babska rzecz, zwalając na Was tę jedną z najważniejszych domowych czynności. Uważając się za stworzonych do wyższych celów, sami nie wiedzieliśmy, co tracimy. Chyba już czas z tym skończyć, prawda? Kuchnia to miejsce, gdzie ważne obowiązki łączy się z wielkimi frajdami. Róbmy to wspólnie :)

Jeśli, droga Czytelniczko, przymkniesz oko na ten rodzaj męski używany we wpisach i okaże się, że moje propozycje Cię zainteresują, będę naprawdę dumny. A jeśli chcesz zaprosić swojego faceta do kuchni, a on stawia opór, wyślij mu link do tego blogu, ustaw mu go jako stronę startową albo wydrukuj jakiś przepis i powieś nad łóżkiem - może złapie aluzję :)

Moja babcia zawsze ciężko pracowała, gotując dla wielkiej rodziny z tego, czego dostarczyło jej gospodarstwo. Smaki domowego chleba posypanego grubą solą, posmarowanego świeżo ubitym masłem, z młodą rzodkiewką albo uwędzoną dopiero co wiejską kiełbasą, smaki rosołu z zagrodowej kury z domowym makaronem czy drożdżowego placka z rabarbarem i kruszonką, zawsze będą dla mnie smakami najpiękniejszymi i najważniejszymi.

4 komentarze:

  1. No to idę ustawić stronę startową w lapku mojego małżonka :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A mnie też w kuchni wszystko wolno!
    Byle by było smacznie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie ten rodzaj męski w ogóle nie przeszkadza :)A mój chłop zawsze reaguje na "pomożesz mi?" (i słodkie oczka do tego)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tez jestem wegetarianka. On bardzo lubi moja kuchnie. Sam tez gotuje. I doskonale przyprawia :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...