jak zacząć gotować

1) Nie gotuje się po to, by kogokolwiek powalić na kolana. Nie gotuje się po to, by sobie cokolwiek udowodnić. Gotuje się po to, żeby się w przyjemny sposób najeść.

2) Najfajniej tę przyjemność z kimś dzielić, ale jeśli gotujesz tylko dla siebie, też się postaraj. Zasługujesz na to.

3) Dobra jakość nie musi oznaczać wielkich kosztów. Dobre żarcie niekoniecznie musi obowiązkowo zawierać foie gras, przegrzebki, crème fraîche i wszystkie inne te bzdety. Nie daj sobie wmówić, że to poziom dobrego szefa kuchni. Dobry szef kuchni, który ma crème fraîche i przegrzebki, a nie ma dobrej jakości pomidorów i kurczaka, to dupa, nie szef.

4) Przetworzona żywność to Twój wróg. Nie tylko dlatego, że realnie zagraża Twojemu życiu (faceci są dużo bardziej narażeni na choroby układu krążenia, które gwarantuje długotrwałe spożywanie tłuszczów trans zawartych w przetworzonej żywności) - także dlatego, że to szit, za który jakiś cwaniak każe Ci jeszcze słono zapłacić.

5) Nie masz czasu na gotowanie? Masz. Na dowóz pizzy trzeba czekać 45 minut. W 45 minut zrobisz od podstaw własną, zdrowszą i smaczniejszą pizzę, z której będziesz cholernie dumny.

6) Hipermarkety często są ok, ale nie zawsze. Kupisz w nich za sensowną cenę makaron albo pomidory z puszki, ale nigdy nie kupisz tam dobrych warzyw, mięsa ani ryby. Rozejrzyj się wokół siebie: gdzie jest najbliższy sklep mięsny, taki z prawdziwego zdarzenia, w którym sympatyczna ekspedientka doradzi ci co wybrać i ukroi odpowiedni kawał mięcha? Może gdzieś w okolicy jest prawdziwy sklep rybny, gdzie fachowiec wyfiletuje dla Ciebie rybę i gdzie dostaniesz ją świeżą, a nie trzy razy rozmrażaną? Gdzie jest najbliższa budka z warzywami, o których sprzedająca tam osoba wie, skąd pochodzą i do czego się nadają? A może jesteś szczęściarzem i mieszkasz w pobliżu takiego miejsca, jak krakowski Stary Kleparz albo Plac na Stawach? Takie miejsca gwarantują Ci dużo więcej przyjemności bez przepłacania. Szukaj, rozglądaj się, poluj - w końcu faceci to urodzeni myśliwi.

7) Nie bądź frajerem i nie daj sobie wcisnąć szajsu. Nie ma czegoś takiego, jak prawdziwa szynka za 14,99 albo dobre Chianti za 19,99. Pomidory nie są od tego, żeby były czerwone, to się da uzyskać przy pomocy gazu z rury wydechowej (etylenu) - tylko od tego, żeby powalająco pachniały. Bądź dociekliwy, wąchaj, każ sobie podać kawałek na spróbowanie, wybieraj.

8) Nie zaczynaj wyposażania kuchni od profesjonalnego robota kuchennego, maszynki do makaronu czy raclette. Ale bez przyzwoitej patelni daleko nie zajedziesz. Gadżety są fantastyczne i każdy facet je lubi. Gadżety kuchenne to mocna rzecz - taki na przykład palnik do crème brûlée :) Ale nie musisz od nich zaczynać, serio.  Na początek oszczędź, rezygnując z bajerów i wydaj te pieniądze na solidne żelastwo. Opłaci się.

9) Przepisy są od tego, żeby się ich trzymać. Ale z głową. Generalnie w pieczeniu obowiązuje większa dyscyplina niż w gotowaniu, zwłaszcza jednogarnkowym. Można dać sobie trochę luzu przygotowując masalę, chili con carne czy bigos, ale lepiej nie kombinuj za bardzo przy biszkopcie czy pieczywie. Co nie znaczy, że nie można pokombinować choć trochę. Ale jak? Spokojnie, ta wiedza przyjdzie z czasem (też na nią czekam...).
Bardzo ważne post scriptum: ja też się cały czas uczę! Jeśli piszę brednie - skomentuj i popraw mnie!
Drugie bardzo ważne post scriptum: autorzy książek kucharskich też się mylą. Jeśli po raz trzeci jakiś przepis nie wychodzi, prawdopodobnie nie Ty robisz coś źle, tylko autor coś skaszanił. Zastanów się, co, rób notatki, zapamiętuj.

10) Podglądaj! Czasy, w których facet proszący gospodarzy o przepis narażał się na śmieszność, na szczęście dawno minęły. Teraz przynajmniej zaimponujesz takim pytaniem obecnym przy stole paniom :) Najpiękniejsze okazje do podglądania, to podróże. Smakuj, próbuj, bo nigdzie nie będziesz miał tak dobrej okazji, żeby się przekonać, jak powinna smakować kuchnia danej kultury, kraju czy regionu, niż goszcząc w danej kulturze, kraju czy regionie. Podczas podróży w McDonaldzie żywią się tylko luzerzy.

11) Tak, to cholernie przyjemne, gdy znajomi, a zwłaszcza najbliżsi, chwalą. I nie oszukujmy się, pochwały są bardzo ważne. Jeśli żarcie wyszło dobrze, zasługujesz na nie i domagaj się ich od całego świata. Natomiast, jeśli kiedykolwiek zapomnisz, po co się gotuje - patrz punkt 1 :)


Nie gotuje się po to, by kogokolwiek powalić na kolana. Nie gotuje się po to, by sobie cokolwiek udowodnić. Gotuje się po to, żeby się w przyjemny sposób najeść.

5 komentarzy:

  1. W sprawie pojawienia się tego bloga mam jedno do powiedzenia NO WRESZCIE!
    I już widzę po kilku wpisach, że piszesz te wszyskie fajne rzeczy, które ja nie wiem jak ubrać w słowa.
    ps.1 chianti za 19,99 nie ma, ale za te kwote we Wloszech można kupić już bardzo przyzwoite wino (można też za mniej, ale wtedy musisz zainwestować w spróbowanie wszytkich win za 2 euro jakie są w sklepie, 3 z nich okażą się dobre)
    ps.2 hipermarket hipermarketowni nie równy, ja mam takie z dobrym stoiskiem rybnym :-) za to targ warzywny w mojej okolicy zestwem produktów i ich pochodzeniem nie różni się do supermarketu...

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za komentarz! Jeśli chodzi o wino, to nawet w Polsce, gdzie ceny wina są skandalicznie zawyżane, da się bez problemu znaleźć naprawdę dobre flaszki za dwadzieścia - dwadzieścia parę złotych.
    A hipermarketów ze świeżą żywnością dobrej jakości zazdroszczę. Ale Ty żyjesz w cywilizowanym kraju, gdzie jedzenie jest jednym z najważniejszych dóbr narodowych :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ad. 6. A największym błogosławieństwem jest własny ogródek i jego dzieci. Nikogo nie trzeba o nic pytać. Co prawda ananasa nasza ziemia nie zrodzi, ale takie pomidory to niebo. Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  4. Najlepszy kuchenny :P jaki widziałam :D

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...