filozofia: faceci są stworzeni do kuchni

Znasz takie powiedzenie, że każda dobra impreza przenosi się do kuchni? Święta prawda, i nie bez przyczyny. Bo kuchnia to nie "miejsce dla kobiet", kuchnia to nie pracownia alchemika, to nie miejsce zarezerwowane dla artystów ani magików. Kuchnia to po prostu miejsce, gdzie dzieje się dużo dobrego.
Dobra impreza przenosi się do kuchni, bo kuchnia jest nieformalna, skłania do towarzyskości, przywodzi na myśl dobre wspomnienia, jest ciepła, niesie obietnicę przyjemności i satysfakcji.

Dlaczego więc, do cholery, boisz się kuchni?

Często - do bólu często - słyszy się, że faceci w kuchni to artyści, a kobiety w kuchni to... no właśnie: kucharki. Brednia, która bierze się tylko ze stereotypów, a nie z predyspozycji. Predyspozycje do gotowania są proste i zupełnie niezależne od płci: dobre smaki wywołują u Ciebie przyjemne dreszcze? masz fantazję? lubisz to uczucie, które towarzyszy zrealizowanemu zadaniu? Zatem - do kuchni.

Kuchnia była dla Ciebie dotąd miejscem, w którym gotowałeś wodę i podgrzewałeś w mikrofalówce mrożone zapiekanki? Chłopie, zasługujesz na więcej przyjemności!

Faceci dzielą się na dwa typy: na tych, którzy panicznie boją się kuchni i uważają, że ich największą ambicją jest zrobienie jajecznicy, oraz na tych, którzy w kuchni napinają się i nabzdyczają, w przekonaniu, że wskutek ich działań musi powstać danie na miarę przynajmniej dwóch gwiazdek Michelin, że gościom z wrażenia muszą opaść gacie, a Ich Jedyna ma paść do ich kolan z jękiem: "Jędruś, jam ran twych (od noża i tarki) niegodna całować".

Tymczasem facet w kuchni nie musi udawać Gordona Ramsaya, który z nadzwyczajnej przyjemności gotowania postanowił zrobić piekło zasadniczej służby wojskowej. Nie musisz sobie niczego udowadniać. Czas spędzony w kuchni ma być aktywnym odpoczynkiem, jak partia squasha. I - tak jak każdy sport - ma się kończyć poczuciem satysfakcji. Po prostu.

Wbrew słynnej piramidzie potrzeb Maslova, według której u podstawy potrzeb człowieczych są te, które umożliwiają przetrwanie, a dopiero na samym szczycie, po zaspokojeniu wszystkich innych, jest miejsce na potrzeby wyrafinowane (zmysłowo-intelektualno-twórcze przyjemności), kuchnia zapewnia jedno i drugie. Najbardziej atawistyczna potrzeba zaspokojenia głodu łączy się tu z wyrafinowanymi frajdami.

Facetom zwykle się wydaje, że stworzeni są do zaspokojenia bytu swojej rodziny, że natura zrobiła z nich urodzonych myśliwych, zdobywców pożywienia. A z drugiej strony, są przekonani, że nadają się do prawdziwie wysokich celów, do realizowania ambitnych zadań, że męska psychika nastawiona jest na wykonywanie zadań.

Wniosek jest prosty: faceci są stworzeni do kuchni.

A zatem:

Kuchnia była dla Ciebie dotąd miejscem, w którym gotowałeś wodę i podgrzewałeś w mikrofalówce mrożone zapiekanki? Chłopie, zasługujesz na więcej przyjemności!

Omijałeś dotąd kuchnię szerokim łukiem, bo obraziłeś się, że nie dostałeś gwiazdki Michelin za swoje kulinarne osiągnięcia, przy tworzeniu których omal nie zalała Cię krew? Spuść powietrze, odetchnij, wróć. Zasługujesz na więcej przyjemności!

3 komentarze:

  1. zdjęcie tasaka z czosnkiem jest mega!

    OdpowiedzUsuń
  2. oby więcej mężczyzn przekonało się co do Twoich słów i nie uciekali w popłochu gdy przyjdzie im zrobić coś dobrego swojej kobiecie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nareszcie fajny tekst o mezczyznie w kuchni :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...